poniedziałek, 16 stycznia 2012

Grunwald 2010





Przeglądałam dzisiaj w komputerze zdjęcia z podróży ,wydarzeń ,ciekawych miejsc.Tyle jeszcze tego mam.Czekają na publikację. Jednak na dzisiejszy zimowy dzionek wybrałam Grunwald.Zdjęcia są z okrągłej rocznicy 600-lecia Bitwy Pod Grunwaldem.Lato 2010 było niesamowicie gorące.Na inscenizacje bitwy zjechało się ponad 100 tys ludzi.  Wielu ludzi nie dojechało.Utkneli w 30 kilometrowym korku.Było też kilkaset samochodów z Litwy.
 My na miejsce udaliśmy się póżnym wieczorem poprzedniego dnia.Mieliśmy zajete miejsca w cieniu co ważne było następnego dnia.
  Tutaj troszkę prywaty.W tej niezwykle ważnej bitwie brał udział mój przodek.Butrym Jan z Żyrmunów  Marszałek Hospodarski wielkiego Księcia Witolda.Tak więc walczył pod flagą Księstwa Litewskiego.Póżniej po unii Horodelskiej przejął polski herb Topór.Ale o tym szczegółowiej kiedy indziej.
   600lat pózniej temperatura powietrza dochodziła do 37stopni.
Takie cudo mógł kupić każdy.Ceny nie znam.Można było też zrobić sobie zdjęcie w takiej zbroi
Tysiące samochodów


Tłumy

Nasi

PRZY 37 STOPNIACH KAŻDY SZUKA ODROBINY CIENIA

Zaczyna się bitwa









Oj dzielni ci wojowie.Prawie 40 stopni do tego zbroja do tego ruch....





     Imrezę tworzą ludzie niezwykli zapaleńcy i pasjonaci  historii.Oni sa tu prawdziwymi wygranymi.Przedstawienie było świetne .W bitwie polegli niestety organizatorzy.Miejsce nie było w stanie przyjać tylu ludzi.W wielu budkach zabrakło jedzenia.Woda była na wagę złota.Już po inscenizacji strażacy zlitowali się i włączyli kurtyny wodne dla ochłody.Wyjazd z tego miejsca też graniczył z cudem. Zaskoczyło mnie jak wielkie jest zapotrzebowanie na tego rodzaju imprezy.W nas polakach budzi się w tedy niezwykły patriotyzm.I to mnie bardzo cieszy!

czwartek, 12 stycznia 2012

Maluszki chihuahua

Dzisiaj moje małe cziłałki. Szczeniaczki mają już cztery i pól tygodnia. Mogę określić je w tych słowach: łobuzy , głodomory i wstrętne sikacze.Jedzą już stałe jedzonko ale lubią jeszcze mleko mamusi. Tarja teraz łaskawie odwiedza je pare razy dziennie.Za nic nie chce z nimi spać.Wszak jej legowiskiem jest nasze łóżko, a maluchy  nie mają tu wstępu.Co prawda na początku poczyniła parę prób ulokowania swoich dzieci w łożku ale nasza stanowcza reakcja w końcu ją zniechęciła.Niestety maluchy za nic nie chciały współpracować fotografem(ką).Wolały się wiercić i gryżć miedzy sobą. No cóż nie każdy nadaje się na modelkę czy modela.
Najmniejszy zaledwie 25 dkg piesek  .Bardzo grzeczny!

Łobuz!

Największa sunia .Straszny łobuz, rozrabiaka i uciekinier!Pochłaniacz ogromnych ilości jedzenia.

wtorek, 10 stycznia 2012

Listopadowy Styczeń

Listopadowa aura w styczniu ma się bardzo dobrze. Coraz mniej chce mi się wychodzić na spacery.Gdyby chociaż był to początek marca.Człowiek by wiedział ,że już niedługo wiosna ,będzie tylko piękniej.A tu styczeń, wszystko się jeszcze może zdarzyć. Dzisiaj zdjęcia z piątkowej bliskiej wycieczki..
 Idąc w stronę rzeki  muszę przejsć kawałek przez las.Jest to najmroczniejsze miejsce jakie znam.Zawsze idąc tamtędy mam wrażenie ,że za chwile coś z niego wyjdzie. Oczywiście coś bardzo złego.Oceńcie sami.

Oczywiscie to tylko mały kawałek lasu reszta jest piękna nawet teraz
Rzeka Supraśl
Tego jeszcze nie widziałam.Grzyby (trujące) w styczniu.I to gdzie na Podlasiu- krainie zimna
  A to już dawna osada Krzemienne.W tej chwili jest tu już tylko jeden budynek wykorzystywany przez Księży Werbistów jako dom rekolekcyjny.Niestety moim zdaniem jest okropnie brzydki.
W okolicach tej maleńkiej osady znaleziono  różnego rodzaju narzędzia np: kamienne topory sprzed  4 000 lat .
Anioł czuwa nad wejściem do domu rekolekcyjnego

Dom jest jak najbardziej używany ale chyba tylko w okresie letnim

Schody prowadzą do nieistniejącego już domu

Po mieszkańcach zostały tylko drzewa owocowe i zarośnięte fundamenty

Ciekawe zejście do wody

Robi się ciemno czas wracać

Znaleziony po drodze jeden z nadrzewnych krzyży
ps: Do Sary-Marii- niestety nie mogę dodawać u Ciebie komentarzy .Próbowałam wielokrotnie.Masz świetny blog!

piątek, 6 stycznia 2012

Letni Augustów

Mamy styczeń jednak aura bardziej podobna jest do listopada.Szaro, buro, ponuro.Dzisiaj rozjaśniłam swój dzień wizytą w pięknym centrum handlowym.Życie od razu stało się piękniejsze.Cieplejsze, kolorowe i jakże przyjemne.Ach  ulotna chwilo trwaj...
    Jednak co ja wam bedę truć o galerii handlowej.Dzisiaj troszkę o letniej stolicy naszego regionu ,a mianowicie Augustowie.Miasto te leży ok 100km ode mnie.Nie jest to daleko jednak tak się złożyło, że nie byłam tam 3 lata.Po przyjezdzie pierwsze kroki kierujemy do portu.Zamarzył się nam rejs statkiem.Wybieramy półtoragodzinną opcje z pokazowym śluzowaniem.Nasz statek to Sajno.

Przed wejściem na statek czekał już spory tłum ludzi.Najbardziej przebojowa była grupa emerytów.Silni i energiczni wpychali sie na statek.Gdyby nie interwencja kapitana nawet rodziny z małymi dziećmi nie miałyby gdzie usiąść. Co śmieszniejsze po chwili okazało się ,że pomylili statki.Rejs to już sama przyjemność.Słoneczko ,lekka bryza i przepiękne widoki to przepis na mile spędzony czas.







Po zejściu ze statku nadszedł czas na plażowanie.Tym razem  wybraliśmy plażę miejską..Nie bardzo ją lubię ale nie uśmiechało się nam przedzieranie w inne miejsce przez niezwykle zakorkowany Augustów.Moim ulubionym miejscem wypoczynkowo kąpielowym w Augustowie jest tzw Goła Zośka.Ta niezwykła nazwa półwyspu pochodzi od legendarnej postaci Zośki - dziewczyny powieszonej nago na jednym z nieistniejących już drzew, po osądzeniu nieszczęsnej za domniemane szpiegostwo na korzyść Moskali. 
Gorąco więc dzieci szczęśliwe chłodzą się w fontannie









Bardzo ciekawym miejscem jest miejsce o nazwie Kaktusik.Zachodzi tam chyba większość turystów.Przepięknie urządzony teren przyciąga urodą.Głodni mogą się nasycić w barze lub eleganckiej restauracjii.Dzieci mają do dyspozycji plac zabaw,ściankę wspinaczkową lub jazdę kucykiem.Wszystko to okraszone muzyką wykonywaną na żywo,Kto chce może tańczyć.
Krokodyl prosto z Kaktusika


Kaktusik restauracja

Kaktusik teren jest przepięknie ukwiecony

Jeden z wodospadów Kaktusika

 Po mile spędzonym dniu czas przedrzeć się do  domu.Tak używam słowa przedrzeć ponieważ Augustów jest ogromnie skorkowany.Tędy przebiega też szlak towarowy ,którym przemieszczają się setki czy tysiące ciężarówek.Nie dziwie się ,że mieszkańcy protestują błagając wprost o obwodnicę miasta.Dolina Rozpudy doliną ale życie ludzkie jest najważniejsze.

Powróciwszy szczęśliwie do domu postanowiliśmy puścić jeszcze olbrzymi lampion


niedziela, 1 stycznia 2012

Noworoczny Supraśl

Pierwszy dzień stycznia 2012roku przywitał Podlasie pięknym słońcem i minusową temperaturą. Zanim jednak zwlekliśmy się z łózka i wybraliśmy na spacer zostało już tylko to drugie.Miała to być dłuższa wycieczka śladem żubrów i ukrytych w lesie starutkich desek wotywnych jednak nie bardzo czuliśmy się na siłach (po sylwestrze).Wybraliśmy się więc na supraski nadrzeczny bulwar.Ludzi było bardzo mało, chyba wypoczywali po ciężkiej nocy.Zanim jednak doszliśmy nad rzekę zza górki wyłonił się taki oto widok:

Jest to Klasztor Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Supraślu.Prawosławny zakon męski.Dodam ,.ze działający.
  Z powstaniem tego miejsca łączy się legenda. Głosi ona, że mnisi z Gródka, po kilkudniowych modłach puścili z biegiem rzeki Supraśl drewniany krzyż z relikwiami, prosząc Bożą Opatrzność, aby zatrzymał się on w miejscu, które będzie najlepiej nadawało się na klasztor. Zatrzymał się on w tym właśnie miejscu.Informację tę można znaleźć na tablicy pamiątkowej przy krzyżu przy ul. Stanisława Konarskiego.

Jedno jest tylko miasto na całym Podlasiu ukryte w środku Puszczy Knyszyńskiej i mające ponad 500-letnią tradycję, którą złotymi zgłoskami wpisało się w historię Polski, Białorusi i Litwy. Tym niepowtarzalnym miejscem, jest położony na wielkiej polanie – Supraśl.

W Supraślu działają 3 parafie: dwie rzymskokatolickie oraz jedna prawosławna. Około 85 % mieszkańców to katolicy, resztę stanowią prawosławni chrześcijanie oraz wyznawcy innych wyznań.
Miasto dwóch religii
Katakumby w złym stanie i niestety wstępu brak

Tabliczka wotywna przy katakumbach  Wybaczcie którzyśmy zgrzeszyli przeciw prochom waszym i pamięci  i godności naszej. Dwa krzyże prawosławny i katolicki.

Pod koniec XVIII w. mnisi klasztorni, w otoczeniu ogrodu warzywnego i sadu, zbudowali dwa drewniane budynki. Do dzisiaj zachował się tylko jeden, nazywany Domem Ogrodnika, z charakterystycznym łamanym dachem polskim, krytym gontem. Po latach w budynku urządzono karczmę, a później pocztę. Ze względu na różne przeznaczenie nazywany bywa również Starą Karczmą lub Starą Pocztą. Obecnie ten zabytkowy dom jest w rękach prywatnych.(Betix)
 Niestety tutaj mój aparat stwierdził ,że jest Nowy Rok i odmówił stanowczo  współpracy.Dalsze zdjęcia klasztorne dodam niestety w innym czasie.

  Jednak wcześniej udałam się nad rzekę Supraśl zwaną przez nas Supraślanką.
Po przeciwnej stronie rzeki tuż naprzeciwko bulwaru spacerowego bobry ułożyły swój domek żeremie
Często spacerując widzę bobry

    Tam gdzie mieszkają te zwierzęta krajobraz jest jak po wojnie :


Wszystkie te powalone drzewa to dzieło bobrów
Moje ulubione drzewa ,które dosłownie pokładaja się nad rzeką

 

CDN...