Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam różne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 października 2017

Trzy przedwojenne zdjęcia ślubne

Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam oglądać stare zdjęcia. Mam ich całkiem sporo ,a moja kolekcja ciągle się powiększa.Szczególnie cenie sobie te przedwojenne. To był inny świat. Niby podobny ale jednak odmienny.
 Dzisiaj pokaże Wam zdjęcia ślubne. Każde pochodzi z innego dziesięciolecia. Moda ślubna się zmienia ale podstawy zostają . Obowiązkowy jest biały kolor sukienki ,a u pana młodego szykowny garnitur.W ręku każdej panny młodej znajduje się kwiatowa wiązanka. Miłego oglądania !

 Zdjęcie nr 1. Lata to najprawdopodobniej drugie dziesięciolecie XX wieku.Osoby na zdjęciu są mi nieznane.Długa suknia białe pantofelki i włosy opasane białą wstążką. U pana młodego w butonierce wetknięty jest kwiat zapewne pasujący do bukietu.

Zdjęcie nr 2   Koniec lat dwudziestych. Na zdjęciu siostra mojej babci ze strony mamy Teofila i jej mąż Władysław.
Sukienka biała ,zgodnie z ówczesna modą za kolanko.W reku trzyma bukiet róż.  Do tego takiej samej co sukienka długości welon Na nogach (oj!) czarne pantofelki!.Pan młody ma dla odmiany w butonierce chusteczkę.Piękne!



Zdjęcie nr 3 . Lata trzydzieste XX wieku. Na zdjęciu moja babcia i dziadek rodzice mojego taty. Weronika i Franciszek Józef. Ona olśniewająco piękna w długiej sukni z welonem ciągnącym się po ziemi  Bukiet to chyba piwonie.  Te małżeństwo nie przetrwało niestety próby czasu i po kilku latach się rozeszło. Zostało piękne zdjęcie.


środa, 19 października 2016

Hotelowe koty :)

Nie wiem jak Wy ale ja spotykam je prawie w każdym wakacyjnym obiekcie.  Koty bo o nich mowa są często prawdziwymi rezydentami hoteli. Od ledwie tolerowanych i zaniedbanych (Egipt, choć nie generalizuje) po wypasione i rozpuszczone do granic możliwości pieszczochy z Tropical Island na Lanzarote. Koty maja oczywiście określone zadanie. Mają chronić hotele i obiekty odwiedzane przez turystów przed niepożądanymi gośćmi  - gryzoniami jak i często nawet wężami.

  W hotelu obowiązuje rejonizacja. Każdy kot ma swój ściśle określony rewir i twardo go pilnuje.

 
kot z baru przy basenie

Nasz  kot

Nam wraz z pokojem przypadł przepiękny kot wyglądający (lub będący nim) jak leśny norweski. Uznaliśmy go za dziewczynkę ,a nazwaliśmy Grażka. Gabarytowo nasza kocica przypominała okrąg o całkiem niemałej wadze. Przez pierwszy dzień testowała na ile sobie może pozwolić. Drugiego dnia wchodziła już do pokoju . Nie była nachalna więc kto nie chce wpuszczać wcale nie musi. My lubimy zwierzęta i dla nas była to dodatkowa atrakcja. W hotelu był sklepik ,w którym można było kupić karmę dla kotów. Zwierzę było wyraźnie przejedzone ale dzielnie jadło dalej. Dodam ,że jak się później okazało nie tylko my karmiliśmy tego kota. Zakochani w nim byli tez mieszkający obok Włosi. Zastanawiam się czy takiemu kotu chce się jeszcze polować ? Raczej nie ale może się mylę.

Nasza Grażka

Próba zaadoptowania łóżka na legowisko. Nie pozwoliliśmy
Czasami po naszymi drzwiami pojawiał się też taki piękniś

Sadzać po umaszczeniu to kotka

Rano rozwieszam zasłony i taki ma widok

No cóż ten kot nie mogl mieć innego imienia jak ...Adolf


Leniwe pozowanie


Nawet bezdomny kot miał miseczkę do której wrzucano karmę


Pożegnanie z Grażką

Nam smutno , a kot wykazał się niezwykłą ignorancja tematu.

Playa Blanca galeria handlowa

wtorek, 16 sierpnia 2016

Spełniam marzenie czyli Philippe Jaroussky w Polsce

Jeszcze do niedawna zupełnie nie interesowałam się muzyką dawną. Zmieniło się to troszkę kiedy zupełnie przypadkowo  w filmie zakochana Jane usłyszałam utwór Henry Purcella. . Zaciekawił mnie do tego stopnia że spędziłam wiele godzin na you tubie słuchając muzyki tego niezwykle utalentowanego siedemnastowiecznego kompozytora. W ten sposób trafiłam na wykonanie Philippe Jarousskiego o którym nigdy w życiu nawet wcześniej nie słyszałam. To była miłość i fascynacja od pierwszego wysłuchania. Zarwane noce , kupione nowe super słuchawki i tablet leżący obok mnie w łożku to była moja codzienność.. Oto pierwsze wykonanie Jarousskiego ,które usłyszałam.   Jaroussky - Purcell duet doskonały.
.
Philippe Jaroussky To francuski śpiewak , kontratenor o cudownym (jak dla mnie) niespotykanym głosie. Interesująca jest też historia jego nazwiska. Jego przodek był emigrantem z Rosji. We Francji został poproszony o podanie nazwiska . Niestety nie zrozumiał pytania i odpowiedział Ja Russkij (jestem Rosjaninem) Tak też zostało zapisane. Podobno wszelkie próby odkręcenia nic nie dały. Papiery rzecz święta tak zapisano i koniec. I tak mamy Philippe Jaroussky ,a nie inaczej.

  A tutaj cudowny jego koncert z Nurią Rial.  Polecam posłuchać moje ulubione   minuta 24.15.  (słuchać w dobrych słuchawkach). Odtwarzam to bez końca.




Koniecznie chciałam zobaczyć go i co ważniejsze wysłuchać na żywo.Jedyne bilety jakie znalazłam na jego występ były na listopad w Hiszpanii.. O tak, byłam gotowa jechać. Mój zapał ostudzil mój mąż. Marzenie odsunęło się w bliżej nieznaną przyszłość.
  Kilka miesięcy później tak z przypadku przewertowałam internet w poszukiwaniu informacji .
Aż poskoczyłam - Koncert Phillipe Jaroussky w Polsce . Vratislavia Cantans Naroowe Forum Muzyki  Wrocław.Małżonek przystał na wyjazd bez gadania choć zachwytu nie widziałam . Wiedział jednak ,ze to moje ogromne marzenie.

  Tak więc już niedługo 5 września NFM  Wrocław balkon drugi i  la vie ist belle   :)





środa, 17 lutego 2016

Trochę wiosennie ,trochę zimowo oraz nocne strzały i życiowe dramaty

  Budzę się gwałtownie w nocy.Wyrażnie słyszę serię wystrzałów z karabinów maszynowych.Nie ,nie, myśle niemozliwe, to sen lub podobny odglos.Siadam na łózku ,a dzwięk nie milknie lecz wręcz się nasila..Zaczynam się bać i serce wali mi jak oszalałe. Budzę swojego meża : Adam slyszysz? Wojna jaka czy co? I wtedy doznaje olśnienia. Toż kilka kilometrów ode mnie funkcjonuje poligon. Przez kilka lat uśpiony i prawie niesłyszalny. Obudził się po rozpętaniu konfliktu krymskiego i dużo częściej słychac z niego odgłosy manewrów wojskowych. Nigdy jednak te odgłosy mnie nie zbudziły. Dzięki Bogu ,że to tylko ćwiczenia...

 Nie mam na razie czasu na napisanie i opracowanie porządnego posta. Odwiedzone i obfotografowane mam dwie wielkie dawne dworskie posiadłości .Na lepsze czasy czekają tez materiały dotyczące Powstania Styczniowego ,których mam całe mnóstwo.Chyba szybciej jednak napisze o Lanzarote. Ach w wiosennych planach mam jeszcze obfotografowanie i opisanie miejsca bitwy z Jaćwingami w roli głównej.                              .Jeszcze niedawno krajobraz był zupełnie biały. Ziemię otulila gruba warstwa sniegu ,a powietrze było niezwykle mrożne. Ja poniewaz mam tylko wolne niedziele ( i to nie wszystkie)staram się nadrobic tydzień i chociaz w jeden dzien porzadnie sie poruszać i mile zmęczyć.

     Dzisiaj pokaże zdjecia zimowe oraz te całkiem wiosenne. Niektóre robione telefonem.
Zaśnieżona droga

Zimowy las

Na śniegu doskonale widać tropy zwierząt

W tym miejscu w tym roku rzeki nie skuł mróz

Zaśnieżona Lagerta pies mojej córki

Lagerta (znacie te imie?)

Barzo przyjemnie stac przy ognisku w zimowy ,mrozny dzień

Zupełnie niewidoczny zamarznięty leśny strumień ale spod spodu słychac szum wody

Jest i woda

Bobry działaja

Lagerta szaleje

Piesek zmarzł w łapki więc wyląował na rękach


A tu wiosennie

Ten sam las ,ta sama droga


Strumyk odtajał




Kwitnie wawrzynek wilcze łyko

Jest parę minut po północy. Zapatrzona w tablet ogladam Wspaniałe Stulecie. Wtem któś naciska dzwonek w bramce.Dziwne..Wyglądamy przez okno ,a tam ...policyjny radiowóz i dwóch funkcjonariuszy.Czy tu mieszka taki i taki?( mój syn). Jeśli tak to proszę wyjść. Nogi mi się uginają. Policja  w nocy nie przyjeżdża bez ważnego powodu.  Przez głowę przechodzi tysiąc myśli ale jedna dominuje :wypadek , oczywiscie okropny wypadek. Telewizja nauczyła co może oznaczac taka wizyta. Serce mi wali i prawie już płaczę. Po chwili wraca mój mąż ,który wyszedł porozmawiać .Po minie widzę ,że jest dobrze.Okazuje sie ,że poszukiwany jest kolega mojego syna. Jest podejrzenie ,że chce popełnić samobójstwo i rodzina szuka go wszedzie.Etam myślę Łukasz to nie typ samobójcy Miły i spokojny chłopczyk. Pewnie rozstał się z dziewczyną i baluje z kolegami. Rano otwieram faceebok i czytam: Poszukiwania zakończone , finał tragiczny.Nie mogę uwierzyć.Ten młody ,sympatyczny człowiek powiesił się w pobliskim lasku. Jestem w szoku i ciągle mam przed oczami jego twarz Był u nas w domu  dziesiątki razy ,jadł razem obiady.Szkoda go strasznie.... A nastepny dzień był taki słoneczny...

niedziela, 28 czerwca 2015

Dwa słońca na niebie czyli zjawisko optyczne Parhelion

Korzystając z pięknej pogody postanowiłam udać się na łąki za lasem .Chciałam uwiecznić piękny zachód słońca. Kwiatki ,rzeka i świecąca kula na niebie miały być uroczą scenerią sesji zdjęciowej.
   Zanim jednak doszłam na miejsce (,a jest to pewnie z dwu kilometrowy kawałek ), na horyzoncie pojawiły się szare chmury . Łąka też okazała się mało kwiecista.Dodatkowo na samym środku zaplanowanego terenu stał jeep. Jednym słowem klapa!
   Wracałam do domu wzdłuż ściany lasu .W pewnej chwili jak spod ziemi  wyrósł przede mną koziołek.Popatrzyliśmy chwilę na siebie i za chwilę zwierzęcia już nie było.
 Odwróciłam się jeszcze w stronę zachodu . A na niebie widniały dwa słońca! Jedno mniejsze ,a po jego prawej stronie te prawdziwe większe. Te piękne i niezwykłe zjawisko zwane jest parhelionem. Powstaje w wyniku załamania się promieni słonecznych na kryształkach lodu występujące w formie sześciokątnych płytek opadających w formie sześciokątnych płytek podobnie jak opadające liście (Wikipedia)
  Do domu wróciłam całkiem ,całkiem usatysfakcjonowana.


czwartek, 4 czerwca 2015

Jeż

 Wieczorem przechadzałam się z herbatką w tunezyjskim kubku w ręku po swojej działce.W pewnym momencie zauważyłam ,że mój pies zamarł i z zapartym tchem czemuś się przygląda. Kiedy podeszłam, moim oczom ukazał się piękny jeż. Szybko pobiegłam po aparat. Oto zdjęcia :







Miłego weekendu. Ja niestety cały pracuję

czwartek, 1 stycznia 2015

Post Noworoczny

Miniony rok był dla mnie bardzo udany. Oby 2015 był równie dobry ,a najlepiej lepszy !

 Życzę wam wszystkiego Najlepszego w Nowym  Roku !  Zdrówka i pomyślności! A i pewnie troszkę pieniążków się przyda  :)

  Sobie zaś obiecuję ,że będę bardziej systematycznie dbała o bloga. Mam materiał na co najmniej kilkanaście postów w tym bardzo ciekawe rzeczy nawet z maja 2013 roku. Jak widzicie jestem więc wręcz mocno do tyłu.
  Ostatni dzień roku był u nas lekko mroźny , a pierwszy dzień nowego roku to już odwilż i ślizgawica chodnikowa. Moja ulica to teraz istny horror i krajobraz księżycowy do tego powleczony błotem  z lodowym nalotem. ( w tym miejscu dodam ,że nasz fatalny burmistrz ,o którym jak myślę to moje ciśnienie sięga powyżej 200 i piana ciśnie mi się na usta podwyższył sobie pobory o 4 tysiące miesięcznie -chciwiec )
Oczywiście nie mogło zabraknąć noworocznego spaceru. Ludzi spacerujących bardzo mało.Za to przed hotelami cale mnóstwo samochodów z rejestracjami z innych województw. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z pierwszego dnia roku 2015.
Kaczki spokojnie koczują nad zalewem 
W pewnym momencie zrywają się do lotu

Pan przyszedł z wnuczkami i krzyczy taś taś taś kaczki niczym domowe przylatują po łakocie


Zamarznięte łąki

Idziemy po cienkiej warstwie lodu na łące


Rzeka Supraśl 
Mostek na rzece Supraśl
Uroczy widok




Mocnym ślizgiem wracamy do domu