poniedziałek, 19 marca 2012

Podlasie : Ozierany wieś na krańcu swiata

Miniony weekend był chyba najpiękniejszy pogodowo od pół roku.Cudowne słońce i 15 stopni sprawiło że udaliśmy się na dawno zaplanowaną wycieczkę.Udamy się na koniec Polski. Moim celem są dwie maleńkie przygraniczne wsie Ozierany Małe i Wielkie.
   Jedziemy na wschód. Droga prowadzi przez Puszczę  Knyszyńska . Mijamy wsie większe i mniejsze, doskonale radzące sobie z racji położenia przy szosie i kwitnącej turystyki. Droga jest bardzo urozmaicona można zajrzeć do Arboretum w Kopnej Górze, niezwykłego Silvarium w Poczopku czy choćby przejść się lasem. Uwielbiam tą trasę jest niezwykle piękna .Docieramy do Krynek.Dalej już nie można , jeśli skręcimy w niewłaściwą stronę znak za miasteczkiem na drodze poinformuje nas że dalej wstęp wzbroniony   i jeździć tą szosą mogą tylko samochody Straży Granicznej .
   W Krynkach skręcamy w prawo już tu zaczyna się inny świat.Jedna z dróg prowadzi do Kruszynian. My jedna wybieramy inną trasę  mało uczęszczaną drogą piaskową .Nieliczne wsie są tu malutkie , zaledwie parę domków. Przed naszymi oczami ukazuje się otwarta przestrzeń. Niezwykłe widoki brzęczące na łące pszczoły. niewielki   strumyczek i do tego śpiew ptaków.To Raj?.Do tego całkowity brak innych ludzi.Tylko my i odgłosy łąki.Do tego delikatna mgła.





Tam w oddali za krzakami to Białoruś


Granica

Rzut oka na zamgloną Białoruś


W oddali jakiś kołchoz


         To nic , że zieleń można było zobaczyć jeszcze tylko na drzewach iglastych.Przyroda już ożyła!

    Czas znaleźć Ozierany! Przy polnej drodze prowadzącej do wsi napotykamy Krzyż oraz spore kamienie z położonymi na nich małymi kamyczkami.To też przykład wielokulturowości Podlasia. W pobliskich Krynkach na początku XX w ludność żydowska  stanowiła aż 90 procent społeczności .Ale o tym napisze kiedy indziej.
Wielokulturowość Podlasia





       W pewnej chwili na końcu drogi wyłaniają się dachy domów i stodół .To Ozierany  Jest w tej wsi troszkę ludzi .Piękna pogoda sprawiła że ludzie przyjechali odwiedzić rodziny .W obu wsiach większość mieszkańców stanowiła ludność białoruska.Tak przynajmniej wyczytałam. Dużo domów jest w stanie rozpadu ,ale są i świeżutko wyremontowane.Na ławeczce przed domem siedziały dwie staruszki.Głupio mi było zrobić im zdjęcie.No cóż...
Droga do Ozieran Małych

Ginący swiat

Przykro ktoś tu przecież mieszkał pewnie rodziły się dzieci

I po co wam jeździć do skansenów?



     

     W między czasie telefon informuje nas ,że jesteśmy na terenie Białorusi .Rozmowy w roomingu sześć zł z groszami.Otrzymujemy też nr ambasady.A my przecież dalej w Polsce!
    Idac dalej polną drogą dochodzimy do Ozieran Wielkich. Drugi człon nazwy jakby na wyrost.

Na skraju wsi

Droga do Ozieran Wielkich

Tu my ,a tam oni



       W Ozieranach Wielkich nie wita nas nawet szczekanie psa. W okresie prosperity wieś liczyła ok 80 domów.Tętniła życiem. Dziś na stałe mieszka tu około 10 mieszkańców.Reszta umarła lub uciekła do miasta. Nie ma co się dziwić.Najbliższy przystanek autobusowy 5km dalej , lekarz 10 km , szkoła 10 km. Spotkaliśmy pewną rozmowną starszą 77 letnią panią. Mówiła ze zakupy robi się tu w sklepach obwoźnych .Tylko kopiejek brak! Nawet mleczarnia nie odbiera tu mleka. Za daleko...I żyje ta kobiecina tu sama bez dzieci rodziny..ech życie. Nasza rozmówczyni wspomniała też o proroku Ilji ( pamiętacie to ten o którym pisałam  wcześniej jest w zakładce najchętniej czytane). Mówi ,że to prawda,że miał objawienie .Na polu za Gribowszcziznoj (jej słowa dla mnie to Grzybowszczyzna)ukazała mu się Matka Boska. I wszystko było dobrze gdyby nie został zasypany dziengami od wiernych. Przewróciło mu się w głowie i przestał żyć po Bożemu.To wersja tej pani.
Tak tu cicho

Zamieszkały domek z pięknymi zdobieniami



Oryginalne zdobienie okien





Moim zdaniem to białoruska biało -niebieska kapliczka z 1904r

Bardzo zadbane wnętrze




Za domem postawiłabym ławkę i patrzyła na łąki w stronę krainy Łukaszenki. Biały punkt w połowie łąki  to słupek graniczny
.


Pomnik na cześć syna który nigdy nie wrócił z wojny. .Napisy po rosyjsku

Piękne zdobienia





       Nie chciało mi się opuszczać tej sielskiej  , na wpół opuszczonej  wymarłej wsi.Jest w niej jakaś magia i potencjał.Mogły by tu powstać np kwatery agroturystyczne. Nazwa już jest gotowa: Na końcu Swata. Wyobrażam sobie jak pięknie będzie tu latem! 
  Wracając w środku lasu ujrzeliśmy maleńki cmentarz .prawosławny.Pusto ,bardzo pusto .Brama zamykana była sznurkiem. Rozwiazałam.


988r chrzest Rusi



   To jeszcze nie koniec mojej wycieczki. Ale to już temat na inny post...

7 komentarzy:

  1. Agnieszko, lubię Twoje reportaże po Podlesiu.
    Są to dla mnie nieznane tereny, dlatego z taką przyjemnością goszczę u Ciebie.
    Te wioski wyglądają niczym jeden wielki skansen.
    Dobrze, że utrwalasz to na zdjęciach. Kapitalna pamiątka dla przyszłego, młodego pokolenia...
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do siebie...
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  2. Saro Mario bardzo się cieszę ,że Ci się podoba. Niestety tego świata zapewne nie długo już nie będzie.Ja Podlasianka ,też jestem trochę zaskoczona .Sama też mieszkam poza miastem ,ale wokół mnie dużo ludzi , ruch.Działki osiągają ogromne ceny.Moja gmina sie rozwija .Z roku na rok jest coraz więcej mieszkańców i eleganckich domów. A tam choć tak pięknie coraz bardziej pusto...żal

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny wpis i wycieczka Ago! Ja też uwielbiam takie klimaty. Rozczulają mnie i wzruszają... Może dlatego, że sama pochodzę z miejsca na odosobnieniu. I ta wielokulturowość. Szkoda tylko, że tak pusto i że bieda i odległości wysiedliła ludzi.... :(. Ale z ogromną przyjemnością pojechałabym w tamte strony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce bardzo ale to bardzo klimatyczne , polecam do obejrzenia.Niestety szanse tej wsi da tylko agroturystyka lub wykup na tzw dacze. Brak dojazdu autobusem ,szkoły czy choćby obejmujący ten teren białoruski operator komórkowy to ogromne problemy.A miejsce takie piękne...Wrócę tam na pewno latem. A wyobraź sobie w Supraślu tłumy ludzi nam zjechały na weekend lub choćby tylko spacer.

      Usuń
  4. Może kiedyś, ktoś doceni i zagospodaruje... A Supraśl - domyślam się, że oblegany choć nie byłam ;). Byłam w niedzielę w Białymstoku, ale w innych celach niż turystycznie ;). Żeby zawitać do Was, musiałabym to zaplanować wcześniej bo z moimi chłopakami dalsze wypady wcale nie są takie łatwe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny wpis.

    Mój dziadek pochodził z Ozieran i bardzo lubię tą miejscowość. Ostatnio bywam tam częściej.

    Brakuje mi w Twoim wpisie tylko jednego. Zdjęć rzeki, która przecież jest zaraz za domami i bardzo pięknie się wije między Oziranami Wielkimi, a Ozieranami Małymi:) Pamiętam jak będąc dzieckiem się w niej kąpałem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Bardo mi miło ,że ten post Ci się podoba. Ozierany ogromnie mnie urzekły. Jest tam jakaś niesamowita przyjazna aura.A tereny wokół wsi są przepiękne.Z rzeka to masz rację rzeczywiście do niej nie podeszliśmy ,a szkoda.
      Dodam jeszcze ,że żałuje ,że moi dziadkowie nie mieszkali w jednej z takich wsi .Chciałabym mieć taki domek siedlisko szczególnie od strony rzeki.Pozdrawiam

      Usuń