Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krynki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lutego 2017

Cudowne zimowe Podlasie -żubry ,łosie i sarenki

Po dwóch tygodniach przymusowego pobytu w domu (dopadła mnie niestety choroba) z olbrzymia przyjemnością wybrałam się nacieszyć oczy podlaskimi krajobrazami. Słoneczka co prawda zabrakło ale świeży śnieg sprawiał ,że czułam się jak w baśniowej krainie.Na drodze ruch niewielki. Pod silvarium stał tylko jeden samochód ,a przy wieży widokowej Pieriekał widniały ślady tylko jednej osoby.Oj chyba ludzie spędzają wolny czas przed telewizorem lub spacerują po galerii handlowej. A przecież naprawdę warto ruszyć w teren. Na dziesiątki (setki  )wyjazdów po raz pierwszy kontrolowała nas Straż Graniczna.
   Starym zwyczajem jako pierwszy był Pieriekał. Tutaj bardzo pięknie , paśniki pełne ale zwierząt lub chociaż ich śladów zero .Walczę ze swoim lękiem wysokości i dzielnie wchodzę na wieże.
Wieża widokowa Pieriekał

Na wieży Pieriekał

Widok z wieży


Zimowe dzieła sztuki




Opuszczamy Pieriekał i jedziemy aż za Krynki.  Dopiero tutaj zaczyna się prawdziwy raj. Tylu zwierząt to ja już dawno nie widziałam. Pierwsze zobaczyliśmy żubry. Za niewielkim laskiem odpoczywało stado złożone z kilkunastu osobników.Wypatrzyliśmy je za pomocą lornetki i niestety aparat nie był w stanie ich złapać. Były bardzo, bardzo daleko.Zastanawialiśmy się czy ich bliżej nie podejść ale doszliśmy do wniosku ,że nie będziemy niepokoić spokojnego stada.
   
Okolice Krynek


Tam przebywa spore stado żubrów


Te kropki to żubry

Jedziemy dalej. Na przykrytych śniegiem polach pasą sie sarenki. Czasami jest to duże stado ale czesciej sa to tylko dwa osobniki. W zimowej szacie z białym fartuszkiem na pupci. 
Ledwie widoczne sarenki




Na polach miedzy dwoma niewielkimi wsiami także przez lornetkę wypatrzyliśmy dwa łosie. Udało nam się podjechać dość blisko nich. Nie wysiadamy z samochodu i obserwujemy zwierzęta przez otwarta szybe. Okazuje się ,ze jest to klempa z łoszakiem. Niestety wzbudziliśmy niepokój matki i postanowiła ewakuować się z dzieckiem do lasu.
Matka z loszakiem

Dziecko bacznie obserwuje matkę ,a matka nas


Klempa patrzy na nas ,a dziecko spokojnie sie pasie

Matka zarządza ewakuacje dziecko nie wie o co chodzi. Mamo czemu uciekamy przecież nic sie nie dzieje?

Trudno pobiegnę za matką


Oby do krzaków


Matka wygląda

Popatrzę i ucieknę dalej







Niestety zmrok zbliża się wielkimi krokami i czas wracać do domu.


środa, 4 stycznia 2017

Cmentarz Rzymsko - Katolicki w Krynkach

  Obok cmentarza w Krynkach przejeżdżałam wielokrotnie.  Zawsze omiatałam go obojętnym wzrokiem ,ot cmentarz zapewne jakich wiele. Zapewne nigdy bym nie była w tym miejscu gdyby nie to ,ze pisałam post o kryńskim dworze rodziny de Virion. Obfotografowałam interesujące mnie miejsca , pozostałości  po budynkach oraz park. W domu zaś zajęłam się szukaniem informacji o posiadłości jak i rodzinie de Virion. Między innymi dowiedziałam się ,że członkowie rodziny zostali pochowani na miejscowym pobliski cmentarzu. Wtedy tez postanowiłam ,że post zostanie zwieńczony zdjęciem rodzinnego nagrobka de Virion. Okazja do zrobienia fotki nadeszła dopiero po kilku miesiącach.W taki więc sposób powstał ten post.
   Cmentarz w Krynkach powstał w 1863 r na twa tygodnie przed powstaniem styczniowym. Jest moim zdaniem niezwykle ciekawy ponieważ zachowało się na nim dużo starych nagrobków jakże innych o tych dzisiejszych. Tutaj stare miesza się z nowym ,wielkich granitowych pomników nieśmiało stoją już 150 lat kamienne ,skromne nagrobki.Interesujące są także nagrobne epitafia. Zapraszam do oglądania zdjęć.
Położony na wzgórzu cmentarz w Krynkach









W tym miejscu od 136 lat 
Skromny kamień polny z metalowym krzyżem





Stare miesza się z nowym

Jest i Stanisław de Virion







Krzyż odpadł został kamień




Stare miesza się z nowym


Stare i nowe




Po wichurze


Post o dworze de Vinionów nigdy nie powstał  . Zdjęcia  są , wiedza jest tylko weny zabrakło. Myślę ,ze kiedyś jeszcze opisze historię francuskiego lekarza ,który idąc z armią Napoleona nigdy już do swojej ojczyzny nie powrócił. Tutaj bowiem znalazł miłość ,a jego potomkowie do dziś żyją  w Polsce nosząc to samo nazwisko.