czwartek, 10 listopada 2011

Sharm el Sheikh ! cz2 Naama Bay

No cóż pogada powoli przestaje nas rozpieszczać. Za moim oknem termometr wskazuje tylko zero stopni.Pora rozgrzać się wspomnieniami.
 Pierwszy raz w Naama Bay byłam w dzień około godz 11 .okazało się,że dla tej dzielnicy jest to świt ta niezwykłe miejsce rozrywki zwyczajnie jeszcze śpi! Budzi się dopiero wieczorem,a pełnie zycia osiąga w nocy.


                                   Jest tak niezwyle kolorowo że można to tylko porównać do witryn sklepowych przed Bożym Narodzeniem.Mnóstwo świecących lampek, sztuczne palmy i klimat orientalnych wakacji.






                                      Nacją , której jest najwięcej w Sharmie są Rosjanie .Są ich tłumy. Handlarze najpierw zaczepiają   po rosyjsku, póżniej po włosku , a następnie pare słów po polsku. Ale najbardziej widoczne są Rosjanki.Najgłośniejsze,najbardziej blond , najbardziej kuso ubrane  , niezwykle chętne do zawierania nowych znajomości. Na zdjęciach nie jest to centrum Moskwy lecz Naama Bay.


                              Nasz znajomy musiał bardzo pilnie skorzystać z toalety ach ta zemsta faraona). Zaraz znalazł się chłopak , który wskazał miejsce.Ale jak to w Egipcie nic za darmo.Kolega został zmuszony do zakupu za to przypraw.    Drogoo go kosztowała       ta nagła potrzeba bo ok 15 dol
                        Naama Bay to miejsce niezwykłe: z jednej strony ogromnie kiczowate, ale zarazem bardzo ciekawe.Gdzie nie spojrzysz coś się dzieje.Gdyby jeszcze wszyscy miejscowi nie zwracali się do mnie po rosyjsku... Po pewnym czasie po prostu przestałam reagować .Gdzieś czytałam ,że pewien Polak zamówił sobie koszulkę z wielkim napisem po arabsku < Nie jestem Rosjaninem i nie mówię po rosyjsku! Ale czy to zadziałało"?
                 Warto to zobaczyć na własne oczy!

3 komentarze:

  1. Kiedy napisałaś o skojarzeniu z Bożym Narodzeniem od razu przypomniało mi się pierwsze wyjście na teren hotelowej posesji. Po kolacji umówiliśmy się ze znajomymi na spacer. Idąc ku morzu zobaczyliśmy pięknie ozdobione kolorowymi światełkami drzewka, budynki, knajpki i pomyślałam sobie, jak na Boże Narodzenie, tylko my jacyś niepasujący, w letnich sukienkach, spodenkach i sandałkach. Kiczowate, ale urokliwe

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię taki kicz na wczasach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to prawda ten kicz przyciąga.Tu kręci się tancerz w podświetlanej setkami lampek szacie.gdzie indziej trwa fire show,a w innym miejscu błyszczy przybrana jak choinka sztuczna palma.Człowiek stoi i patrzy się na to z ciut otwartą buzią jak dziecko na kolorową bajkę.

    OdpowiedzUsuń