czwartek, 7 kwietnia 2016

Warto zobaczyc -ORLA

Czy wiecie ,że nad Podlasiem przez kilka dni unosił się piasek wprost z ...Sahary. Niewiarygodne ale potwierdzone przez IMGW. Wiatr uniósł go z pólnocnej Afryki i takim oto sposobem dotarł do naszego kraju.
   Dzisiaj wracam do swojej  niezwykle ciekawej świątecznej wycieczki.

                                                                         ORLA

Orla przez wiele lat kojarzyła mi się z moja wizyta u Szeptuchy.  Szeptucha to ktoś taki jak by znachorka lecząca modlitwą. Miałam wtedy może z dziesieć lat. Pojechałam tam z mama i wujkiem. Dobrze pamiętam długą kolejkę przed starym domem. .Kiedy nadeszła moja kolei zostałam zaproszona do nie pamiętam czy sieni czy kuchni. Posadzono mnie na stołeczku. Głowę nakryto mi chusteczką  ,na ktorej położono sianko . Szeptucha w tym czasie intensywnie sszeptała modlitwy by na koniec owe sianko podpalić ( na mojej głowie). Na koniec dostalismy kawałek chleba ,który trzeba było wyrzucić na rozrożu. Jeśli interesuje Was czy pomogło to odpowiadam - nie pomogło.

Dzisiaj Orla to śliczna zadbana miejscowość. Wszędzie gdzie zajrzałam było czyściutko i schludnie. Ludzie ,których spotkałam byli mili i chętni do rozmowy na bardzo rózne tematy. Pierwszym miejscem ,które odwiedziliśmy był cmentarz żydowski.Polożony na niewielkim wzgórku przy wjeżdzie do Orli. Musicie wiedzieć ,że przez wiele wieków większość mieszkanców tego miasta stanowili Żydzi ,a były takie okresy gdzie ich liczebnosć stanowiła ponad 90%. Skarbnicą wiedzy w tym temacie jest portal Wirtualny Sztetl do którego odsyłam wszystkich zainteresowanych.  Wracając jednak do cmentarza jest on niewielki i do dzisiejszych czasów zachowało się niewiele macew. Materiałem ukradzionym z tego miejsca Niemcy wybrukowali drogę.

Cmentarz Zydowski w Orli



Absolutną perełka Orli jest murowana Synagoga. Budowla jest bardzo stara. Zbudowana została ok 1754r. Gdzieś wyczytałam ,że jest bardzo złym stanie. Nie do końca jest to prawa. Wiziałam wiele synagog i z tą nie jest tak żle. Z zewnątrz piekna ,w środku kryje resztki dawnej świetności. Niestety jest zamknięta i o środka mogłam zajrzeć tylko przez niewielką szparę w drzwiach. Podobno był pomysł by w środku stworzyc Dom Kultury. Moim osobistym zdaniem synagoga powinna zostać odnowiona i być muzeum otwartym na ludzi. Zewnętrznie jest ciekawsza niz ta w Tykocinie ,a tam przecież jest niezwykłą atrakcją turystyczną. Ale do tego potrzebny sa chęci i niestety ogromne pieniądze. W każdym razie miejsce te kryje ogromny potencjał. Synagoga jest ogroddzona ,dopilnowano też by do śroka nie mogli się dostać przygodni wandale.
Tytułem wprowadzenia do zdjęć wspomnienia Pani Zinaidy Niezielskiej opublikowane na portalu Wirtualny Sztetl

Szabas

„U Żydów to było wielkie święto i trwało od zachodu słońca w piątek od osiemnastej w sobotę. Na rynku Żydzi zamykali sklepy – wychodzi Żyd na drogę i krzyczy – szabaaaaaas. W domu świecę zapali jeszcze sam, a gasili prawosławni. Do synagogi szli rano, o szóstej, siódmej godzinie. Mężczyźni zakładali na siebie tałes. Modlili się osobno. Mężczyźni w głównej części świątyni, zaś kobiety w babińcach. Nie można było stawać na kolanach nawet dzieciom. Po modlitwie szli kompanią na obiad, który był już przygotowany z wieczora. Na czas szabasu w piecach podpalały, paliły i gasiły prawosławne kobiety, za co Żydzi płacili 10 groszy od pieca (2 złote kosztowały buty)”.

Synagoga w Orli











Młodzież żydowska, to u nas w Orli była „pierwsza moda”, dlatego gdyż oni mieli rodziny w Ameryce i ci przysyłali im piękną odzież. To my po południu szli specjalnie na rynek w Orli, żeby popatrzeć jak spacerują ładnie ubrane Żydówki – obejrzeć modę. A i Żydówki to były bardzo ładne kobiety. Żydom mężczyznom nie można było chodzić z Żydówkami, a pobierali się ze sobą po bardzo długich znajomościach, na przykład po 8 latach. […]. Rodzice Żydów szykowali zawsze bogaty posag, a jak zdarzało się czasem, że Żydówka – dziewczyna była biedna, to trudno jej było wyjść za mąż. W Orli pamiętam były też Żydówki pozostające starymi pannami, „matrony”. Oczywiście, jak pobierali się biedni, to ich wspomagali inni Żydzi. Zbierano im pieniądze podczas święta Szabasu w bożnicy i szkole żydowskiej”.

Wewnątrz Orli i okolicy zarządzono przesiedlenia. I tak mieszkańców kolonii Antonowo przesiedlono do Orli na ulicę Nowa Szosa. Wszystkich Żydów wypędzono na koniec Orli, tworząc dwa getta – duże i mniejsze. Na ulicy Koszelowskiej stała brama i Żydom nie wolno było wychodzić poza teren. Było tak, że kilku żydowskich fachowców pracowało we wsi Topczykały i jak Niemcy się dowiedzieli, to na miejscu ich rozstrzelali. Żydzi byli w gettach, ale wieczorami przychodził po kryjomu do nas Żyd Wajsztyn i chował pod podłogę przyniesioną fasolę, słoninę – po prostu wszystko, co od ludzi dostał i Żydzi jedli wtedy wszystko. Pewnego razu ja zmywałam podłogę, w sobotę, przed świętem „Kazańska” przyszedł do naszego domu Żyd – gospodarz Łejzer i mówi – Niedzielska, jutro po nas przyjedzie 15 podwodów ze słomą po nasze duszoczki. Wy żyjecie w tym domu, może ja wrócę, to wam pół domu zapiszę. – I tak, nazajutrz było, całą drogę z Orli do Bielska (Podlaskiego) jechały furmanki. Siedzieli tylko starzy i kobiety z dziećmi, a tacy w sile Żydzi, to szli czwórkami jak w wojsku. To każdy tylko spojrzy na swoją chatę, opuści głowę i poszedł. Z Treblinki nikt już nie wrócił”.




samym centrum Orli kolejna perełka. Śliczna tym razem brązowa cerkiew Michała Archanioła z 1797r. Niestety wszystkie bramki były pozamykane i nie mozna było wejsc nawet na teren wokół cerkwi.





Na koniec naszej wycieczki po Orli uajemy się  na cmentarz prawosławny. Tam tez na samym szczycie stoi cerkiew z 1870r. Tym razem jest tradycyjnie niebieska







Zachecam wszystkich do odwiedzenia Orli . Będac w okolicach nie możecie ominąc tego uroczego i ciekawego miasteczka. 

4 komentarze:

  1. Podtrzymuje swoje słowa, że bardzo ciekawią mnie Twoje tereny. Nawet nazwa miejscowości, pisana w dwóch językach jest niesamowita. O Szeptuchach czytałam w książkach, wcześniej widziałam jakiś dokument. Pokazuj więcej:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Od pewnego czasu zbieram wszelkie informacje od Podlasiu.
    Przymierzamy się właśnie tutaj spędzić krótki urlop. Też czytałam o Szeptuchach. To niezwykłe osoby z niezwykłym darem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie już zachęciłaś, pewnie odwiedzę ten rejon latem.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również byłam kiedyś u Waloczki z Orli. Nie jest zbyt szczęśliwa, że tak dużo ludzi do niej ciągle przyjeżdża. To już staruszka. Widzę, ze chodzimy tymi samymi ścieżkami. Czas by się poznać wirtualnie;) Pozdrawiam serdecznie z Podlasia

    OdpowiedzUsuń